wtorek, 21 listopada 2017

Riverdale.

Witam!
Dziś przychodzę z moją ulubioną serią, czyli seriale. Uwielbiam dzielić się z wami moimi perełkami. Dodatkowo gdy serial już się zakończył fajnie jest wrócić myślami do jego początków. Dziś omówimy jednak serial, który dopiero się rozkręca. A mianowicie Riverdale!

O czym jest Riverdale?
,,W spokojnym miasteczku Riverdale ginie nastolatek z wpływowej rodziny. Grupa przyjaciół próbuje rozwiązać zagadkę morderstwa."
Dość ogólnikowo. Cała fabuła, bynajmniej do połowy sezonu drugiego, opiera się na zagadkach. Ktoś kogoś zabija. Związane jest to z Archie, Betty, Jugheadem, Veronicą i Cheryl. Jak można się oczywiście domyślić całą zagadkę nie rozwiąże policja lecz owa paczka przyjaciół. Więcej nie będę zdradzać.

Bardzo fajnym pomysłem jest otwarte grono znajomych. Na przykład w Słodkich Kłamstewkach grono głównych postaci jest zamknięte. Z sezonu na sezon nic się nie zmienia. Jest to z jednej strony fajnie a z drugiej mało zaskakujące. W Riverdale nie można powiedzieć, że Betty i Veronica to najlepsze przyjaciółki, które nigdy się nie opuszczą. Pojawiają się ich historie z innymi postaciami. Nie wiem jak to ładnie wytłumaczyć. Paczka przyjaciół przyjaźni się ze sobą ale nie zamyka na innych. Jak dla mnie na plus :)

Rudość, syrop klonowy i pop's.
Czyli cały smaczek serialu. Na początku jakoś nie pasowało mi, że osoby w filmie mają tak rudy odcień włosów. Nie chodzi o sam kolor, a o jego odcień. Był on wręcz marchewkowy o.o I po obejrzeniu pierwszego odcinka jesteśmy na prawdę tym zbombardowani. Hehe. Jednak po kilku odcinkach można powiedzieć, że jest się w tym wręcz zakochanym.
Syrop klonowy znalazł się tutaj ze względu na fakt, że Riverdale słynie z jego produkcji. Jest to jednak coś innego niż w większości seriali.
Pop's to hm. Nie mam pojęcia jak się to dokładnie nazywa. Ale na pewno znacie ten amerykański bar, który wygląda jak puszka, kontener xD to znaczy jak samochód kampingowy. Haha. Prowadzi go tata Archiego. I oczywiście największe akcje i dramaty odgrywają się właśnie tam.





Zacznę od mojej ulubionej postaci czyli Veronici Lodge (Camila Mendes). Na samym początku zauroczyła mnie swoim stylem. Prosto, z klasą i zawsze musiały być obowiązkowo białe perły. Bardzo lubię taki styl. Co do postaci jest główną bohaterką. Przeprowadziła się bodajże z NY do Riverdale. Na początku wydawało mi się, że odstaje od całej obsady, potem jednak bardzo fajnie się z nimi spasowała. Trudno jest opisać jej charakter. Dlatego też musicie obejrzeć choć 1 odcinek ;D

 Betty Cooper (Lili Reinhart). Jej rodzina wciąż skrywa tajemnice. Sama postać z lekka mnie irytuje. To znaczy gdy mamy już w głowie obraz tej osoby nagle nas zaskakuje i robi coś czego się nie spodziewaliśmy, zazwyczaj głupiego.

 Archie Andrews ( K. J.Apa). Póki co jak dla mnie postać dość zagubiona. Widać, że szuka swojej drogi. Na początku grał takiego typowego sportowca, potem twardziela... Jestem ciekawa jak dalej się rozwinie.
 Jughead Jones (Cole Sprouse). Jak dla mnie największe zaskoczenie odnośnie obsady. Po obejrzeniu pierwszego odcinka miałam wrażenie, że znam tego aktora. Jednak miałam kompletną pustką któż to jest. Filmweb przyszedł mi z pomocą i okazało się, że jest to aktor, który występował np. w Nie ma to jak statek i Nie ma to jak hotel. Czyli seriale, które kilka lat temu, jeszcze w podstawówce również namiętnie oglądałam jak teraz Riverdale. Jednak gdy tam grał blondyna tak tutaj w tej postaci był i w sumie nadal jest dla mnie dość szokujący. Jeszcze nie wiem czy jest to zmiana na lepszy czy gorsze. Jako postać filmowa Jughead jest bardzo ciekawy. Wraz z rozwojem serialu jego postać nabiera smaczku. Czekam na więcej.

 Cheryl Blossom (Madelaine Petsch). W każym filmie/seriale muso być czarny charakter. Czy jest nim Cheryl? Hm. Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Uważam, że jest na prawdę ciekawa. Mam nadzieję, że dostanie więcej kwestii ;) Może sieje trochę problemów, jednak na prawdę lubię gdy się pojawia w odcinku.

Jest jeszcze kilka postaci, które również są ciekawe (np. Fred, Alice, Hermione). Nie są oni jednak tak ostotni. Nie zmienia to faktu, że obsada filmu jak i sami bohaterowie są na prawdę świetni.

Nie chcę więcej zdradzać o serialu. Serdecznie zapraszam do obejrzenia choć kilku odcinków ;) Na prawdę go polecam. A może ktoś już go ogląda? Jak go oceniacie? xoxo

wtorek, 14 listopada 2017

motywujemy24.pl

Witam!
Ostatnio mam dość sporo pracy, szkoły i ogólnie zajęć i niestety nie mogę biegać. Bardzo nad tym ubolewam bo zapisałam się na bieg w grudniu a nie mam jak robić kondycję. A biegać po zmierzchu nie mogę. I robi się problem. Bo jak wracam po szkole to zazwyczaj jest już prawie ciemno. Ech. Mam dylemat, zrezygnować z biegu czy pobiec dla samej satysfakcji ale bez żadnego dobrego czasu? Waham się. Bo w sumie jest to jednoznaczne z poddaniem się. Co o tym myślicie? A może macie jakieś pomysły na trenowanie kondycji w domu? Nie wiem czy treningi np. z Chodakowską dadzą ten sam efekt. Mam po nich taki uraz. To znaczy męczą psychicznie mimo, że nie są nawet w połowie tak ciężkie jak bieg.

No ale zostawmy już to moje użalanie się. Czas na dawkę motywacji!

piątek, 10 listopada 2017

Malinowa chmurka.

Hej hej!
Przepisy to u mnie rzadkość. Hehe. Muszę na prawdę się w czymś zakochać aby się tym chwalić :D Dziś jest jeden z takich dni. Przed moją 18 wraz z mamą sporo eksperymentowałyśmy z ciastami ponieważ same piekłyśmy słodkości zamiast zamawiać. Było kilka prób. Trafiłyśmy na perełkę! Malinowa chmurka! Ciasto jest absolutnie pyszne! Kwaskowatość malin + słodki mascarponowy krem to mój aktualnie top of the top smak! Na prawdę, musicie spróbować.
Przepis pochodzi z bloga mojewypieki.com. Zdjęcia oraz treść pobrałam z bloga Doroty. Mam nadzieję, że odwiedzicie jej stronę. Ma tam na prawdę wielką skarbnicę. Zakochałam się :D 

wtorek, 7 listopada 2017

Review #29: Affinitone, Concealer

Witam!
Dziś krótka recenzja dość popularnego, drogeryjnego korektora. Jeśli jesteś zainteresowana jak mi się on sprawdził, zapraszam!
,,Zawiera pigmenty kryjące, które utrzymują się na twarzy przez wiele godzin.
Bez substancji tłuszczowych, nie zatyka porów. Idealnie tuszuje cienie pod oczami.
Posiada bardzo wygodny aplikator."

niedziela, 5 listopada 2017

Bujo november

Witam!
Wydaje mi się, że październik minął dosłownie w 5 minut. Nie mogę w to uwierzyć, że dziś jest już 5 listopada a za moment święta. Szok. Na prawdę nie odczuwam tego jak pędzi czas. Heh właśnie. Odczuwam tylko poprzez przekładanie stron w notesie. I o tym dziś opowiem. A raczej pokażę.
Jak wiecie prowadzę bullet journal. I dziś przedstawię wam moją minimalistyczną wersję na listopad.

czwartek, 2 listopada 2017

Pink make up and halloween make up!

Witam!
Mogę chyba się przyznać, że łapię blogerskie zachowanie. Hehe. Często gdy czytam blogi lub też oglądam vlogi, najczęściej pojawia sie myśl, że ma ktoś mało czasu i generalnie brak czasu na blogowanie/vlogowanie. Oj mnie też to dotknęło. Niestety wcześniej też już wam o tym pisałam... Nawet gdy przychodzi dzień wolny to muszę zresetować swój mózg albo też nadrobić zaległości. Szkoła, praca, kurs, bieganie i nagle czasu mi niesamowicie brakuje. Śpię coraz mniej o.o Nie wiem jak ja dożyję do upragnionego maja... No cóż, musicie trzymać za mnie kciuki! Szczerze mówiąc to już odliczam czas do moich najpiękniejszych, najdłuższych wakacji życia. Najlepsze w tym wszystkim nie będą sama wakacje a myśl, że matura już za mną.

No ale nie o tym chciałam powiedzieć. Zostawmy temat mojego zabiegania i przejdźmy do sedna. Kilka dni temu było halloween. Mimo dnia wolnego ja i tak nic tutaj nie napisałam. Inne obowiązki... Ale zdjęcia mam! I mam sie czym pochwalić. Nie leżałam do góry brzuszkiem!

Po pierwsze są to zdjęcia z niedzielnej zabawy. Spontanicznie powiedziałam, że ją umaluję. Byłam jednak zmęczona i nie zrobiłam full make up lecz tylko 1 oko. Nawet bez brwi... Pozostawię to bez komentarza. Hehe. Nie sądziłam nawet, że coś tak fajnego z tego wyjdzie. Użyłam nowej paletki z wibo. Dodałam złoty eyeliner oraz rzęsy. Efekt jest na prawdę wow.

Po drugie Halloween. Oba makijaże wykonane na siostrze. I drugi (charakteryzacje) robiłam na "przebranie" się w szkole. Niestety dzień wcześniej o tym kompletnie zapomniałam i poszłam późno spać. Rano w pośpiechu coś tworzyłam. I w pół godziny zrobiłam szybkie sugar skull. Nie wyszło idealnie, ale z opowieści Martyny wiem, że makijaż zrobił wrażenie. Zwłaszcza kreski. Bardzo się z tego powodu cieszę. Na samej sobie w porannym zaspaniu nie potrafię czegoś wyczarować a co dopiero u kogoś.
 Jak podobają się wam moje ostatnie dzieła? Mój nowy telefon robi na prawdę świetne zdjęcia. I nie raz go jeszcze wykorzystam. Gdy będę tylko mogła to znów coś stworze. Heh. Zapewne też z Martyną ;D
A wy jak przebieraliście się na Halloween? xoxo